
Doda to czujna (by nie powiedzieć wyczulona) bestia. Łatwo u niej o obrazę majestatu, dlatego tabloidy i koledzy po fachu powinni się mieć na baczności. Na sądowej ławce Doda spotkała się już między innymi z Grupą Operacyjną i dziennikarzami Super Expressu. Teraz padło na Fakt. Tabloid w 2005 roku opublikował artykuł opiewający o zakończeniu związku piosenkarki z Radkiem Majdanem. Dziennikarz napisał, że para zwraca się do siebie obraźliwie, a ich kłótnie często dotyczą rzekomej zdrady obu stron. Dodatkowo tabloid stwierdził, że kochankowie chętnie sprzedają życie prywatne, Doda handluje swoimi wdziękami i zachowuje się jak kobieta lekkich obyczajów. Sąd uznał, że publikacja była obraźliwa i nieprawdziwa. Dodatkowo naruszała dobra osobiste gwiazdy. - To było wejście z butami w życie 20-letniej, początkującej wówczas piosenkarki - mówiła sędzia Monika Dominiak. Wydawca Faktu został obciążony karą 70 tysięcy złotych. Odwołał się jednak od wyroku i po kolejnej rozprawie wywalczył zmniejszenie kwoty zadośćuczynienia do 30 tysięcy. W tej sprawie kasa nie miała jednak znaczenia - satysfakcja powódki jest bezcenna!
(mon)
poleć znajomemu
omg
dziewczyno... Twoj czas juz chyba nadszedł.Deserek
Doda to jest naprawde czaderska kobita a nie wiecie czy doda lubi kisielekDoda to jeden wielki shit
Doda
kur..wa a sami nie jestescie lepsi ode mnieblond heroina
Szkoda,że nie podaje do sądu portali plotkarskich,może wreszcie pisali by normalnie.